Paryż / Muzeum Figur Woskowych



W minionym tygodniu miałem niebywałą okazję odwiedzić Paryż i zanim przedstawię Wam całokształt, w jaki ująłem to miasto zacznę właśnie od muzeum figur woskowych, które na długo zostanie w mojej pamięci. To wszystko za sprawą tego, że mogłem niczym za pomocą czarodziejskiej różdżki przenieść się w czas i miejsca, gdzie bywali najwięksi tego świata. Dla kogoś, kto traktuje poważniej fotografię była to kraina wiecznej szczęśliwości. Starannie dobrane scenerie, dopracowany kontekst i dobrze zaaranżowana gra światła składały się na ekspozycje, które przy całym swoim majestacie zwodziły do bezustannego naciskania spustu migawki. Podobnie jak na zdjęciach obserwowany na żywo realizm przedstawionych postaci skutecznie oddalał od myśli na temat wosku i innych wykorzystanych tam tworzyw. Poniżej skromna porcja (mając na względzie całość wypełniającą muzeum), którą udało mi się (mam nadzieję) godnie wyeksponować wraz z towarzyszącym jej nastrojem. Nie było to łatwe zadanie, bo jak nie trudno się domyśleć – nie byłem tam sam.