Mama Vol.IV

W minionym tygodniu mama zażyczyła sobie sesję, w nieco jesiennym wydaniu. Postanowiłem spełnić to życzenie i zamknąłem je w tych kilku ujęciach. 

Maryśki


Dwie dziewczyny noszące te samo imię znalazły się pod ostrzałami obiektywów w opuszczonym domu. Co z tego wyszło? Przekonajcie się sami!

Marika

Kiedy natrafiłem w sieci na jedno z tych zdjęć, które działa jak mały ładunek inspiracji nie sądziłem, że przyjdzie mi w tak krótkim czasie ową wenę wcielić w życie. Z pomocą przyszła Marika, która szczęśliwie dla mnie cierpiała na głód jesiennej sesji i z miejsca zgodziła się na mój pomysł. Mimo temperatury, która nie skłaniała raczej do zrzucania kolejnych części garderoby Marika stanęła na wysokości zadania i dzielnie wizualizowała moje kolejne fanaberie.

Welcome to Paris

Tłum na kształt gorącej lawy, która wylewa się z każdego pojedynczego zakamarku. Zgiełk przyprawiany dźwiękami klaksonów i zapraszającymi do wnętrz kawiarni melodiami. Wszechobecne wino i towarzyszące mu świętowanie życia, które potrafi przeradzać się w całonocne zabawy. Dźwięczne powitania sklepikarzy i unoszące się w powietrzu natchnienie. Ulotne momenty, kiedy na krótko znoszona rzeczywistość miasta bywała zastępowana atmosferą liryki. Tak właśnie zapamiętam Paryż.