Janina i Rudi

To będzie pamiętny dzień nie tylko dla tych dwoje, którzy postanowili ponownie stanąć przed ołtarzem, ale także dla mnie, bo dawno nie byłem świadkiem tak dużego ładunku emocjonalnego. Para młoda, bo tak o nich można śmiało mówić nie skąpiła sobie uczuć i postanowiła zadbać o własną przysięgę małżeńską –w związku z tym było dużo łez wzruszenia. Msza została odprawiona w urokliwym kościele w Trzcinicy, a sama uroczystość odbyła się w miejscowej sali, gdzie młodzi ponownie ucałowali chleb i stłukli kieliszki na szczęście. Zapraszam Was na małą wycieczkę po tym wspaniałym wydarzeniu.    

Mama Vol.IV

W minionym tygodniu mama zażyczyła sobie sesję, w nieco jesiennym wydaniu. Postanowiłem spełnić to życzenie i zamknąłem je w tych kilku ujęciach. 

Maryśki


Dwie dziewczyny noszące te samo imię znalazły się pod ostrzałami obiektywów w opuszczonym domu. Co z tego wyszło? Przekonajcie się sami!

Marika

Kiedy natrafiłem w sieci na jedno z tych zdjęć, które działa jak mały ładunek inspiracji nie sądziłem, że przyjdzie mi w tak krótkim czasie ową wenę wcielić w życie. Z pomocą przyszła Marika, która szczęśliwie dla mnie cierpiała na głód jesiennej sesji i z miejsca zgodziła się na mój pomysł. Mimo temperatury, która nie skłaniała raczej do zrzucania kolejnych części garderoby Marika stanęła na wysokości zadania i dzielnie wizualizowała moje kolejne fanaberie.

Welcome to Paris

Tłum na kształt gorącej lawy, która wylewa się z każdego pojedynczego zakamarku. Zgiełk przyprawiany dźwiękami klaksonów i zapraszającymi do wnętrz kawiarni melodiami. Wszechobecne wino i towarzyszące mu świętowanie życia, które potrafi przeradzać się w całonocne zabawy. Dźwięczne powitania sklepikarzy i unoszące się w powietrzu natchnienie. Ulotne momenty, kiedy na krótko znoszona rzeczywistość miasta bywała zastępowana atmosferą liryki. Tak właśnie zapamiętam Paryż.

Tatry Vol. II


 Zanim podzielę się drugą odsłoną projektu z Paryża postanowiłem uraczyć Was takim aperitifem (będąc już przy atmosferze Francji), jakim jest ta skromna porcja zdjęć, którą przywiozłem wczoraj z polskich Tatr. Pejzaż to temat, który nieprędko mi się znudzi, także możecie się jeszcze nieraz spodziewać podobnych wpisów. W roli przewodnika mój osobisty tata – widoczny na ostatnim zdjęciu, który w zasadzie stanowi integralną część gór dające mu coś w rodzaju tlenu ( bez nich prawdopodobnie nie mógłby żyć ). 

Paryż / Muzeum Figur Woskowych



W minionym tygodniu miałem niebywałą okazję odwiedzić Paryż i zanim przedstawię Wam całokształt, w jaki ująłem to miasto zacznę właśnie od muzeum figur woskowych, które na długo zostanie w mojej pamięci. To wszystko za sprawą tego, że mogłem niczym za pomocą czarodziejskiej różdżki przenieść się w czas i miejsca, gdzie bywali najwięksi tego świata. Dla kogoś, kto traktuje poważniej fotografię była to kraina wiecznej szczęśliwości. Starannie dobrane scenerie, dopracowany kontekst i dobrze zaaranżowana gra światła składały się na ekspozycje, które przy całym swoim majestacie zwodziły do bezustannego naciskania spustu migawki. Podobnie jak na zdjęciach obserwowany na żywo realizm przedstawionych postaci skutecznie oddalał od myśli na temat wosku i innych wykorzystanych tam tworzyw. Poniżej skromna porcja (mając na względzie całość wypełniającą muzeum), którą udało mi się (mam nadzieję) godnie wyeksponować wraz z towarzyszącym jej nastrojem. Nie było to łatwe zadanie, bo jak nie trudno się domyśleć – nie byłem tam sam.  

Agata

Wreszcie przyszedł moment by postawić kolejny krok i w związku z tym postanowiłem wziąć gościnny udział w sesji zdjęciowej Agaty. Agata zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zadbała o niebanalne stroje, rekwizyty i makijaż –wszystko swojego autorstwa! Obiektyw zdawał się wcale ją nie krępować, a wręcz dodawał jej charakterystycznego animuszu. To wszystko mogło się wydarzyć dzięki uprzejmości mojej kuzynki Kasi, której między ujęciami dzielnie asystowałem rozsypując w powietrzu magiczny pył … 
Tradycyjnie zapraszam na stronę Kasi, gdzie również znajdziecie zdjęcia z tej sesji: www.katarzyna-wojciechowska.art.pl

Mama vol. III

Mama zawsze lubiła nastrój teledysku Madonny "Frozen" czy Maanamu "Wolno płyną łodzie" i dlatego w takiej aranżacji odbyła się dzisiejsza sesja.



Marysia

Przyszedł wreszcie moment by tym razem zorganizować sesję młodszej kuzynce. Nie wiem, o czym marzy współczesna nastolatka, za to wiem, że każda dziewczyna zawsze marzyła by wieść, chociaż przez chwilę beztroskie życie księżniczki. Postanowiłem spełnić to skryte marzenie. Za stylizację i dobór rekwizytów odpowiedzialna była Martyna.  

Mama vol. II

Dzisiaj postanowiłem pokazać Wam moją mamę w jej naturalnym środowisku – celowo naginając ogrodową konwencję, stawiając na nieco manieryczny charakter sesji. Przy okazji zapraszam Was do obejrzenia galerii mojej kuzynki Kasi, która z kolei ujęła tą scenerię w inny sposób, wydobywając jej wspomnianą naturalną atmosferę, zaś moja mama przedstawia się na niej swobodniej. 
www.katarzyna-wojciechowska.art.pl

Mama


Postanowiłem dzisiaj zamieścić swój autoportret, bo uznałem, że dopełni on całokształtu profilu. Przy okazji należy dodać, że tworzenie autoportretu nie jest wcale taką prostą sprawą, ale to co udało mi się zrobić wystarczająco dobrze oddaje wygląd mojego oblicza - robiłem, co mogłem, żeby nie wyjść napuszony. No i na tym miałem zakończyć dzisiejsze obcowanie z aparatem, gdyby nie czarno-biały ubiór mojej mamy, który skłonił mnie do złożenia jej propozycji "nie do odrzucenia". W tym celu wykorzystałem to samo tło, którym posłużyłem się wcześniej - w trakcie robienia autoportretu. Tak zorganizowaną mini-sesję zamknąłem w obraz widoczny poniżej.



Wrocław

Dzisiejszy dzień wyglądał zupełnie inaczej niż zaplanowałem go pierwotnie, bowiem chciałem zrealizować projekt, z którego zamiarem nosiłem się od dłuższego czasu. Chciałem w sposób nietuzinkowy pokazać moje rodzinne miasto i w tym celu wstałem dzisiaj o godzinie 5: 00 rano, by móc zastać puste ulice skąpane we wstającym słońcu (poza tym ujęcia robiłem z perspektywy chodnika, a to dla popołudniowych przechodniów mogłoby okazać się niepokojące). Niestety po powrocie do domu stwierdziłem, że owoce mojej wczesnorannej pracy kompletnie mnie nie satysfakcjonują. Nie dałem jednak za wygraną- musiałem zaspokoić swój głód. Po godzinie 10: 00 mknąłem już samochodem na południe by jak potem się okaże odczarować Wrocław, który zapadł mi w pamięci, jako miasto brudne i ponure. Dawno tak bardzo się nie pomyliłem.  

Martyna

Gdy obserwuję niekiedy Martynę widzę w niej własną nutkę narcyzmu i potrzebę niezależności poglądów – w końcu to moja kuzynka. Dostrzegam także inne podobieństwo polegające na tym, że zupełnie jak ja tonie w swoim wewnętrznym świecie utkanym z pasji. W jej przypadku jest to gra na gitarze. Na ostatnim zdjęciu możecie zobaczyć jej młodszą siostrę Marysię, która już niebawem zacznie kraść męskie serca.

Egipt

Tegoroczne wakacje w Egipcie były wspaniałym przeżyciem. Jest to miejsce intrygujące, wielobarwne i pełne życia. Z wielkim trudem przychodzi włożenie aparatu z powrotem do plecaka, bo istnieje ryzyko, że ominie nas kolejna okazja by uwiecznić nie tylko kolorową fasadę cieszącą oko turystów, ale przede wszystkim tamtejszą prozę życia.

Zwierzęta


Zwierzęta fotografować jest trudno ze względu na ich wrodzoną słabość do bezustannego ruchu, zwłaszcza jak są jeszcze młode. Ja wychodzę z założenia, że czasem lepiej jest cierpliwie wyczekiwać okazji, niż się za nimi uganiać. W końcu kiedyś się zmęczą.   

Cicha Przystań

Moja mama odkąd pamiętam była zawsze niepoprawną romantyczką i przez długi okres czasu brakowało jej własnej, intymnej przestrzeni, gdzie będzie mogła oddawać się pisaniu swojego pamiętnika i czytaniu książek. Dziś ma swój wymarzony domek za miastem i przy okazji odkryła w sobie nową pasję jaką jest ogrodnictwo. Niemniej jednak nadal jest niekwestionowanym liderem jeśli chodzi o dekorowanie wnętrz i to właśnie chciałem Wam pokazać. Zobaczcie sami.  

Turcja

Jedną z rzeczy których nauczyłem się podróżując jest ta, że zdjęcia z wakacji nie zawsze muszą przedstawiać wyłącznie nas samych opierających się majestatycznie o kolejny zabytek. Warto czasem przystanąć na chwilę i chłonąć otoczenie … albo poeksperymentować.

Jesień

Kto z nas nie lubi jesiennych spacerów … Zwłaszcza jeśli w tym celu pojedzie za miasto.

Tatry


Uwiecznianie krajobrazów, a w szczególności polskich gór to świetne zaspokojenie żyłki zdobywcy z jednoczesną potrzebą duchowej emigracji. To wszystko w połączeniu z rzadko uczęszczanymi szlakami powoduje, że plener potrafi swoim naturalnym pięknem uwodzić godzinami.    

Panorama

Zdobytą wiedzę dotyczącą techniki hdr postanowiłem wykorzystać przy łączeniu zdjęć w panoramy. Przyniosło to dość ciekawe efekty i zastąpiło wówczas nieposiadany przeze mnie obiektyw szerokokątny.


Początek

Swój początek przygody z fotografią zawdzięczam technice hdr, na którą natrafiłem kiedyś w sieci. Będąc pod wrażeniem niespotykanych wariacji rozpiętości tonalnej, (chociaż wtedy nie wiedziałem, że to właśnie jej zasługa) postanowiłem sięgnąć po aparat by wtedy wyznaczyć sobie pierwszy azymut, za którym będę podążać. Doprowadziło mnie to do miejsc zapomnianych, opustoszałych, ale zarazem dziwnie ekscytujących i zapraszających do środka. Z czasem wyruszałem coraz dalej i coraz odważniej przekraczałem progi pustostanów i ruin domów. Zaowocowało to naprawdę wieloma pracami. Poniżej przedstawiam Wam te, które opinią internatów cieszą się największym uznaniem.